poniedziałek, 21 lipca 2008

Satin Chic

Dzisiaj nie mam czasu zaprzątać sobie głowy wywodami o życiu i śmierci.Czeka mnie dobry tydzień, dobre towarzystwo i to co mnie napędza do życia ostatnimi czasy-Całe dużo Alison Goldfrapp!Jeżeli by ktoś pytał siedzę u siebie w pokoju ze słuchawkami na uszach i poddaję się kojącym dźwiękom.Zaplanowałem sobie obejrzeć kilka filmów w te wakacje. Nie chodzi mi o jakieś mdłe komedyjki.Postanowiłem obejrzeć trochę klasyki:"Metropolis" Fritza Langa z 1926 roku, "Tam gdzie rosną poziomki" Ingmara Bergmana i sagę "Nibelungi".Zapowiada się bardzo Noir i bardzo retro.

3 komentarze:

Floresa pisze...

Co do tej piosenki,to jest wspaniała <3

maćkoS pisze...

bosz, jak ja Ci zazdroszcze. po spedzeniu 36 h w autokarze skazano mnie na 3 idiotyczne filmy, to samo czeka mnie za 2 dni, po prostu marze o czyms ambitniejszym!

P.S. W Hiszpanii Seana ani sladu, tubylcy takze nie maja pojecia, co moglo sie z nim stac :/

Monessa pisze...

Ja przez najbliższy miesiąc zamierzam nadrobić zaległości i obejrzeć parę filmów na które dotychczas nie miałam czasu - za to właśnie kocham wakacje :D I małe kina z biletami za 5 zł też kocham.