piątek, 5 lutego 2010

Mean.

Recesja niszczy ostatnie przybytki wolnej miłości fizyczno-emocjonalnej w tym smutnym jak pizda mieście.
Zawsze tak jest, że jak do czegoś się przywiązuje to znika to w mgnieniu oka.Może jestem takim pechowcem i to ja przynoszę nieszczęścia na te miejsca/rzeczy/ludzi.
Nie wiedziałem jaką muzykę wybrać dzisiaj.Czy agresywnych Klaxons'ów czy słodką ale w żadnym wypadku nie mdłą Lily Allen.
Wybór należy do kogo tam chcecie żeby należał.

1 komentarz:

peggy pisze...

klimat miasta tworzą ludzie, a miejsca przypominają nam o nich.
miejsca znikają, ludzie zostają a wspomnienia, które zachowasz z nieistniejących miejsc,wybierasz ty.