sobota, 13 września 2008

Are you motherfuckers ready for the new shit?

Nowy Jork i wiosna 2009, mnie nudzi, Marc Jacobs za bardzo przypominał Dries Van Notena, a Marchesa była zbyt rozczochrana.Czekam jedynie na Mediolan, który mógłby jakoś rozjaśnić nędze siedzenia w szkole.Zastanawiam się co ja zrobiłem w ciągu tych 3 lat?NIC
Nie umiem nawet dobrze od linijki odmierzyć.Może przeżywam tylko chwilowy kryzys, a może mam gorszy dzień.Nie wiem.Nie zastanawiam się nad tym na razie.Może powinienem o tym z kimś porozmawiać, albo pójść do jakiegoś terapeuty.Najlepiej jakbym już dziś wyprowadził się do Londynu albo Paryża.Miałbym święty spokój.Mógłbym do woli...no właśnie?Czyżby sprawdzały się słowa mojego brata, że nie umiem nic innego oprócz rysowania ubrań i przeglądania tych durnych gazetek, wypełnionych w większości reklamami?A co jeśli to prawda?

Boję się.Sam siebie się boję.

1 komentarz:

maćkoS pisze...

Pocieszę Cię, że po bezpłciowym Nowym Jorku zaczyna się uwielbiany przez wszystkich Londyn. Ja osobiście jestem za wywaleniem tego tygodnia mody albo przeniesienia go na szary koniec.