niedziela, 3 stycznia 2010

Bésame mucho.

Nowy rok rozpoczynać należy z przytupem.Z werwą.Z nowymi postanowieniami których nie dotrzymam i z nowymi planami których nie zrealizuję.
Wchodzę więc w nowy rok.Wchodzę w nową przestrzeń.Wejdę w nią w wyczyszczonych butach, specjalnie na te okazję zwężonych spodniach i bez markowych perfum.Nie chce markowych perfum.Wolę sobie kupić opór ubrań gdziekolwiek.A dlatego, że jest szał na przeceny, to zapowiadają się owocne łowy.
Założyłem sobie fejsbuka.No bo to w końcu kolejny do kolekcji portal społecznościowy.Kolejny na który wstawię to samo zdjęcie, napiszę te same wiadomości i będę miał tych samych znajomych.Cóż.Więcej nie wymagam.O proszę.Jakiś napakowany murzyn do mnie napisał.Czy ja wyglądam jak ghetto niunia?Nie wydaje mi się.
Po spławieniu Afroamerykanina typowym 'get lost' pomyślałem, że to będzie wspaniała żeby napisać w tych małych okienkach coś o sobie.Napiszę, że lubię jak wosk ze świecy kapie mi na palce.Albo, że lubię przystawiać język do rozgrzanej żarówki.Na bank będę miał masę mejli z propozycjami wspólnego oblewania się woskiem :3
Mój umysł szwankuję.Wybaczcie.

Kiedy tylko podreperuję swój zainfekowany powrotem do nauki stan, skasuję ten shit i dam sobie z nim spokój.B.yourself.Phi!

2 komentarze:

Matieu pisze...

Twój umysł ma się całkiem dobrze, skoro postawiłeś akcent nad e. Moje lingwistyczne jest zadowolone.

peggy pisze...

i z tego wszystkiego zostawiłeś u mnie buty:p i prac nie zabrałeś