środa, 10 grudnia 2008

Hunter.

Słodkie zaliczanie semestru chciałoby się powiedzieć.Codzienne siedzenie z coraz to nowszymi książkami, które zaraz po przeczytaniu już do niczego się nie nadadzą bo jak wiadomo zasada 3 Z działa(Zakuć-Zdać-Zapomnieć).Wszystko miało być dzisiaj pięknie ale oczywiście nie powiodła się matematyka.Co z tego, że uczę się jej dzień w dzień i niby znam na pamięć, ale jak przychodzi coś rozwiązać to gubię się w dodawaniu i nie potrafię się nawet podpisać- tak przerażają mnie zadania.Niby wszystko robiliśmy na lekcji(a robimy najprostsze przykłady) a jak mam zadania w ręku to od razu mam skręt wszystkich organów, bo pierwszy raz coś takiego widzę.
Niestety wigilia klasowa nie odbędzie się w tym roku i nikt nie spróbuję mojej wybornej szarlotki królewskiej, której tak wszyscy oczekiwali.No chyba, że przemycę całą blachę ciasta na malarstwo albo reklamę wizualną.
Nie pozostaję mi nic innego jak uczyć się do tej pieprzonej matematyki i coraz bardziej lubianej przeze mnie geografii( którą K. nazywa gejografią[nie pytajcie dlaczego, nie wiem]).Au Revoir! tylko tyle powiem.
Zastanawiam się czy przez matematykę będę mógł jutro iść na karaoke pić mojito i wódkę i śpiewać piosenki Boys-ów(na trzeźwo nawet bym się nie odważył).
Póki co odpływam razem z Björk (którą też trochę zacząłem lubić), by dryfować wśród logarytmów i lodowców piedmontowych.

4 komentarze:

Monessa pisze...

A myślałam, że tylko w mojej dziwnej szkole istnieje taki przedmiot jak gejografia, no proszę :P
Matma - mam dokładnie to samo.

maćkoS pisze...

Z matematyką miałem podobnie, na szczęście ten koszmar mam już za sobą. W pewnym momencie wpadliśmy z koleżankami na pomysł usprawiedliwiania naszej matematycznej głupoty dyskalkulią, ja wciąż to robię, kiedy chodzę po sklepie udając, że piszę SMSa, a naprawdę liczę, ile jeszcze mogę wydać.

Monessa pisze...

Chyba zacznę chadzać do sklepu z komórką, zawsze się panicznie boję, że zabraknie mi pieniędzy przy kasie.

Wenden pisze...

Zakuć, zdać, zapomnieć i jeszcze czwarte - zapić, jak to mówi moja p. historyczka.