czwartek, 25 grudnia 2008

Tribute.

-Mamo mogę zapalić cygaro?
-Nie, na noc nie pal bo cię będzie głowa bolała.
-A jutro rano?
-Jak Ojciec pojedzie do Dziadka, to tak.


Ojciec...Taaa.To ten facet, co od czasu do czasu daje ci pieniądze i w głębi duszy zawsze chciał żebyś urodził się jako Agnieszka a nie Marcin, bo wtedy mógłby udawać, że nie umie rozmawiać z córką na różne tematy, a tak musi znosić twoje kąśliwe uwagi i cały czas być na bieżąco z kulturą i sztuką żeby mieć o czym porozmawiać z synem.Gdybym był Agnieszką( chociaż ja bym wolał się nazywać Iza) to pewnie nie musiałby się tak trudzić i pytać się mamy dlaczego w moim pokoju jest tyle rysunków sukienek a nie samochodów.Po 18 latach wychowywania mnie na dzięki Bogu nie swój wzór (antyspołecznego osobnika), czas powiedzieć jakieś 'dziękuje, dzień dobry, spieprzaj'.Postanowiłem, że wreszcie czas przestać rozmawiać półsłówkami i zacząć normalnie i "kulturalnie" funkcjonować w podstawowej komórce społecznej zwanej rodzina.Zresztą kogo obchodzą moje kontakty z ojcem.I tak wychowała mnie telewizja.
Święta minęły bez większego echa.Za pieniądze z takim trudem wyżebrane od babć, cioć i Bóg wie kogo jeszcze, mam zamiar kupić sobie opór książek i perfumy Prady w których się zakochałem od pierwszego wejścia do perfumerii.Wypadałoby zrobić jakieś podsumowanie tego roku.
Kogo słuchałem?
Mojej Mamy, korepetytorki od matematyki.Oprócz tego Goldfrapp(Który poznałem dzięki Maćkosowi, za co mu ogromnie dziękuje) i Róisín Murphy.Dodać powinienem muzykę z pokazów( Karl i Balenciaga <3)
W sumie już mi się znudziło to podsumowanie.
A w ogóle to wiecie, że Panny z Awinionu Picassa w oryginale nazywały się Burdel w Awinionie.Jak ci ludzie lubią układać sobie świat żeby był przystępniejszy i bardziej przyzwoity.Na miejscu Pabla poszedłbym jeszcze dalej i nazwał obraz Dziwkami albo kurwiszonami z Awinionu.
Co do stylizowania się na dziwkę to przypomina mi dzisiejszy dialog z moją mamą jak przeglądałem jakiegoś Vogue'a

-Nie rozumiem tej sesji z Evą Mendes. Tu pokazuje cycki, tu jej ktoś nogami po klacie chodzi.
-Oj Marcin, baba nie ma cycków, figurę ma nawet dobrą ale na kurwiszona się musi zrobić.A myślisz, że dlaczego jej do Vogue'a wzięli? Bo aktorki to ja w niej nie widzę.Jak by mi dali Meryl Streep w takiej stylizacji, to pomyślałabym, że świat się kończy.A tu proszę- kolejna cizia mizdrzy się do obiektywu.Piórko w tyłek i myśli że paw.
-W sumie masz rację Mamo.
-No przecież.Rozumiem, że to Meisel jej robił te zdjęcia, ale dla mnie to ona nie różni się od prostytutki na trasie.Nawet usta ma wielkie jakby wiesz co .
-Skończ.


Nie wiem.Albo to ja się cofam, albo moja mama dostosowuję się do realiów dzisiejszego świata.Chociaż mnie to nie przeszkadza.Bo i co w tym dziwnego?

7 komentarzy:

maćkoS pisze...

O, miło mi, że to ode mnie zaczęła się Twoja miłość do Goldfrapp :) A podsumowania można rozbić o kant dupy, przynajmniej jeśli chodzi o rok 2008.

sansenoi pisze...

ooo, mi też po głowie chodzi podsumowanie... nigdy nie udało mi się go napisać, ale po głowie zawsze mi chodzi - może w tym roku...
a co do rodzinki - myślałem, że tylko u mnie w domu relacje są skomplikowane i niezrozumiałe a tu proszę ;)

sansenoi pisze...

aha, i dziękuję za przepis, wykorzystam już w nowym roku ;)

peggy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
peggy pisze...

czasami dowiaduję się stad więcej o Tobie niż od ciebie samego.
Wylewasz tu swoje myśli których nigdy nie usłyszę na matematyce:)

Nanisko pisze...

Z ojcem też nie mam najlepszego kontaktu. Od dokładnie roku jesteśmy tylko, na „-Co słychać? -Jest dobrze. -To dobrze." I koniec rozmowy. Wszystkie perfumy prady są obłędne. Twoja matka ma niezłe podejście do życia.

Wenden pisze...

Zazdroszczę Ci tych kontaktów z mamą. A co do perfumów Prady to muszę kiedyś powąchać...