poniedziałek, 29 grudnia 2008

Mellow Yellow.

No kurwa jego mać! Żeby w całym mieście nie było nawet paczki mięsa mielonego!Chce zrobić spaghetti!Gdzie ja mam je kupić jak nie w tym mieście?!Na Allegro?!
Mińsk mnie przytłacza i dobija.Jest tu brudno i wiecznie ciemno.Nie ważne czy jest wiosna czy zima.I tak jest zimno.Czy ten zaścianek, te popłuczyny przed Warszawą leżą w jakimś pasie zimnych frontów atmosferycznych? Muszę się stąd wyrwać na ferie.Byle gdzie.Nawet do tej całej Warszawy, do centrów handlowych w których dostaję spazmów widząc wszystkich w ciuchach z Royal Collection- w jeansach od Dsquared i torbach od Vuittona.Nawet ostatnio jakiś facet na zachodnią modłę chodził z małym psem w torbie.W torbie która wyglądała jak teczka na rysunki do formatu typowego dla brystoli.Co to był za pies? Bernardyn?!
Do tego wracałem w wielkim strachu, bo w drodze na peron zatrzymał mnie facet który powiedział, że wyszedł z więzienia na 3 dni na przepustkę i chce jechać do domu a nie ma pieniędzy.Ja oczywiście odszedłem szybko, że niby mam pociąg i razem z N., schowaliśmy się do restauracji wokół której cały czas krążył.My zaś ukrywaliśmy się chowając głowy pod stolik.Kiedyś tam zejdę na zawał.
Czy ktoś widział moje Feszyn magazine?Jest mi na gwałt potrzebny portret Sonii Rykiel, autorstwa Andy Warhola.Chce go namalować na malarstwo w związku z tematem robienia reprodukcji.Miałem zrobić Mondriana ale malowanie samych kwadratów będzie dla mnie katorgą, biorąc pod uwagę moją nieumiejętność w posługiwaniu się linijką.Jutro muszę iść kupić pastele.Albo pojadę do Warszawy do jakiegoś sklepu z artykułami plastycznymi.Chociaż ja nie wiem nawet za bardzo w którą stronę iść, bo nawet z mapą nie mam pojęcia gdzie jestem.Nie mam żadnego rozeznania w terenie i chyba dzisiejszy wieczór spędzę na przerabianiu planu Warszawy, tak by gdziekolwiek dojść w ciągu 6 godzin ważności mojego biletu strefowego.Bogu dzięki, że mam jakąś zniżkę na 2 zestawy Happy Meal w McDonaldzie.Z głodu przynajmniej nie umrę.Chociaż nadal leży mi na żołądku piernik z taką ilością śliwek które pozostały ze śliwowicy, że mógłbym chodzić pijany przez następne 3 dni.
Moja mama chyba też nie znajdzie tego mięsa na mieście.Chyba zamówię pizzę.Albo kebaba.

You've never been so nuts about a guy
You wanna laugh you wanna cry,
You cross your heart and hope to die,
'Til it's over and then
It's nice and quiet,
But soon again
Starts another big riot!


Muszę się wykrzyczeć.Ta piosenka pomaga.

3 komentarze:

Wenden pisze...

Zrobiłeś mi apetyt na spaghetti, a co do pieska i torby to snobizm ludzki nie zna granic.

Nanisko pisze...

Ja w Złotych Tarasach nigdy nie widziałam nikogo w spodniach Dsquared i torbie Vuittona. Może, dlatego bo nie zwracam uwagi na ludzi. Na wykrzyczenie polecam Riot - Three Days Grace

Monessa pisze...

A ja w Złotych Tarasach zawszę widzę kogoś z torbą Vuittona.
Poza tym w Warszawie też jest brudno, ciemno i w dodatku śmierdzi.