piątek, 15 maja 2009

Last kiss.

Tryskam świetnym humorem.Moi drodzy zaliczyłem matematykę i mogę teraz spokojnie się opierdalać.W poniedziałek będę stylizował koleżankę na Larę Stone.Prócz tego, że chcą mnie wziąć do wojska, to wszystko jest wprost C-U-D-O-W-N-E.
Piję wino, palę papierosy, gadam absurdalne rzeczy, a jutro nawet pojadę na 'Noc Muzeów' do Warszawy.Czuję się jak bym należał do cyganerii artystycznej.W domu już tylko myję się i śpię.Cały czas gdzieś mnie ciągnie, gdzieś muszę jeździć.Cieszę się, że mam daj Bóg niewyczerpalne źródła pieniędzy od rodziców.Dzięki temu przetrwam ten i następny tydzień.
A ten tydzień, to znów wino,parodiowanie mojej wychowawczyni, piwo i zbereźne rozmowy.
W oparach absurdu chciałoby się rzec.

2 komentarze:

peggy pisze...

prawdaż..:)

maćkoS pisze...

Noc muzeów to jest to. Wino też :)