poniedziałek, 25 maja 2009

People.

Mój kot siedzi mi na kolanach i próbuję zjeść własny ogon niczym mityczny smok czy tam wąż.
O tym jak dobrze jest mieć znajome które mają ray bany i które je z chęcią pożyczają nie trzeba mówić.Ostatnio stado małoletnich bananów przyglądało mi się i patrzyło na bok w poszukiwaniu napisu.Kiedy go znaleźli wprost chcieli mnie rozszarpać, że oni noszą prawie wayfarery a ja noszę oryginalne.Kupione w lumpie za 5 złotych ale zawsze są.Potrzebne mi czasem takie chwilę wyższości nad innymi.Komu nie?
Jutro dzień matki.Ja pierniczę.Nie wiem co kupić.Kubek?Popadam w rutynę jeśli chodzi o prezenty.
Mam ograniczone możliwości pisania, gdyż kot strasznie się rozpasał na moich kolanach o zaraz wejdzie na klawiaturę a ja przez moje miękkie serce nie zrzucę go od tak, bo będzie piszczeć.
Jebane miękkie serce.
Przynajmniej włączę głośno muzykę, żeby dobić moich znienawidzonych, 'porządnych' sąsiadów, którzy mają syna przygłupa i córkę 'cichą wodę'.A niech słuchają krzyków z męskiej linii Prady.

2 komentarze:

maćkoS pisze...

Oooch, uwielbiam molestować sąsiadów dźwiękiem. Ostatnio najchętniej rzewnym wykonaniem Goodbye My Love z finału Lanvin.

sansenoi pisze...

miękkie serce?:P eee, kiedyś też to miałem, przeszło :D