środa, 8 października 2008

Immigrant Song.

Notka po części zainspirowana zakupami w dusznej i nudnej Warszawie i piosenką Led Zeppelin wykorzystaną w ścieżce dźwiękowej do pokazu Balenciagi na jesień 2007(swoją drogą genialnej).Cóż, no miałem mniej mówić o modzie a skupić się bardziej na absurdzie życia codziennego.Najwyraźniej mi się to nie uda.Wróćmy do tej męczącej i mimo małego deszczu zakurzonej Warszawy.Centrum Handlowe w którym byłem roiło się od całej masy dziwnych indywiduów i przebranych(nie ubranych, przebranych) kobiet, w za dużych butach i za małych spodniach.To wszystko okraszone pięknymi boczkami wylewającymi się z obcisłej bluzki i obowiązkową arafatką(ja moją chowam do torby.Jak mnie boli gardło to ją zakładam).Dżizus! Sam nie jestem jakimś wielkim ideałem, ale trochę kultury.Po tym jakże niepotrzebnym bulwersie skupmy się na moich skromnych, aczkolwiek ważnych zakupach.Kupiłem sobie bluzkę z prawie nagą kobietą,plikiem banknotów i 3 sygnetami.Jakże alfonsowo!Prócz tego, że stałem w kolejce do kasy z 20 minut a dziewczyna przede mną odczuwała ogromną ochotę obcięcia metki w szaliku, czym mnie zirytowała, nic nie było w stanie mnie już zaskoczyć.A jednak! w owym Centrum Handlowym stoi sobie drzewko na którym ludzie zawieszają kartki z życzeniami.Nabazgrałem szybko o mojej chęci przynależenia do świata mody, powiesiłem...i na razie czekam.Mogłem napisać po francusku albo angielsku, bo mimo iż Karl Lagerfeld to lingwista, to polskiego raczej się nie uczył.Chyba dzisiaj znów tam pojadę i przepiszę moje życzenie na inny język.Albo będę czekał aż jakiś projektant pokroju Donatelli albo Nicholasa przyjedzie i zabierze mnie z tej strasznej i nietolerancyjnej polski, by odmienić mój los i żebym mógł wreszcie robić to co kocham-robić modę.
Miało nie być tak dużo o modzie.Widać jest ona niezbędna.

2 komentarze:

maćkoS pisze...

Yeeehaw, chyba aż się przejadę do tej całej Warszawy i obwieszę owego badyla swoimi życzeniami.

Floresa pisze...

Niestety wiele osób ma o sobie zbyt wygórowane zdanie i widzą tylko to co widzieć chcą.Cóż,życie :>
Absurd życia codziennego ;)

Może i ja też za szczęściem przejadę się do Warszawy!