sobota, 4 października 2008

Stop the rock.

Nie mogąc wyjść z podziwu dla Marrasa, za jego dzisiejszą kolekcję dla Kenzo, dzisiejszej notki będzie mało.Bawię się psychologią koloru i sprawdzam jak na dany kolor reagują członkowie mojej rodziny, by mieszając potem kilka barw uzyskać efekt wywołujący wymyśloną przeze mnie emocję.Powinienem mieć jakieś sumienie i nie traktować członków mojej rodziny jak królików doświadczalnych.Sztuka i piękno wymaga poświęceń.Na przykład przed zbliżającą się imprezą, postanowiłem żyć tylko na sałacie, wodzie mineralnej, papierosach i białym twarożku.Wiem, że mój organizm będzie miał po tym krajobraz jak po bombie atomowej, ale trudno.Może dla lepszego efektu powyginam się razem z Grace?



Chyba będzie lepiej, jak rzucę tą dietę w ciemny kąt i będę cieszył się w miarę zdrową wątrobą.Obiecuję sobie zerwać ze złym trybem życia.Wolę się "niszczyć" modą i szeroko pojętą kulturą i sztuką.Przynajmniej tak by było mi łatwiej.

1 komentarz:

maćkoS pisze...

O tak, Marras ustawił mi dzień. Razem z Galliano, notabene :)