poniedziałek, 13 lipca 2009

Vanished.

Ostatnio napawa mnie lęk.Bardzo dziwny lęk.Nie wiem przed czym.Przed czymś nieuchronnym.Matura?koniec wakacji?brak życia emocjonalnego?
Powiedziałem sobie, że teraz nie będę się niczym przejmować i że będę miły dla ogółu.To już któryś raz składana sobie obietnica bez możliwości wykonania.Wiadomo, miałem sobie nic nie obiecywać, ale w obliczu zbliżającej się katastrofy, którą wyczuwam przez mój lęk(może to ta przygnębiająca muzyka wszystko zrobiła?)jest to konieczne.
Dosięgnął mnie kryzys.Nie ogłaszam co prawda upadłości ale blisko mi do bankructwa. Muszę sobie znaleźć pracę, bo wyjście na imprezę stanie się niedługo niemożliwe.Z mojego portfela wyleci ćma jak w kreskówce, krzycząc "jestem wolna!".
Czy ktoś wie jak zarobić żeby się nie narobić?Bo ja coraz bardziej staczam się w dół i mogę już pracować prawie wszędzie.

Wychodzę z domu.Trzaskam drzwiami i wychodzę daleko.Czas odwiedzić babcię.Może tak.

3 komentarze:

michał pisze...

Jestem pod wielkim wrażeniem możliwości jakie są tutaj jeśli chodzi o tworzenie bloga:)
życze owocnych poszukiwań :)

sansenoi pisze...

hmm, z tą pracą to brzmi już jak desperacja prawie :P no ale fakt, jakaś drobna praca zawsze się przyda ;P

Nanisko pisze...

Ja wręcz przeciwnie. Jestem wyjątkowo spokojna. Wiem co chce robić i jak do tego dojść, ale trochę kasy faktycznie by się przydało.