środa, 1 lipca 2009

Spellbound! Spellbound! Ooohoo!

I na co jej to było? Na co było puszczać sąsiadce "hity" z radia Eska?I teraz będzie miała bombardowanie muzyką która ją przerazi.Znając jej hiper katolicyzm przybiegnie zaraz do mnie i wbije mi krzyż w czoło.
Czy każde wyjście na dwór, choćby po to żeby rozwiesić pranie musi kończyć się tym strasznym uczuciem, że wszystko się do ciebie lepi i, że jeżeli się nie umyjesz po raz 10-ty dzisiaj to niedługo ubrania nie będzie można od ciebie odlepić?Dlaczego do cholery pogoda jest tak strasznie duszna, że największe pasztety z osiedla chodzą w jeansowych mini i japonkach, odsłaniając swoje boki przymałą bluzką.Niech spadnie deszcz i te widoki się skończą.

Chyba czas jakoś produktywnie wykorzystać część wakacji.Może coś namaluję?Albo przynajmniej przestanę siedzieć przed komputerem tak długo.
Powietrze dziwnie pachnie.Jakby cytryną i koperkiem.Straaangeeee.

2 komentarze:

Matieu pisze...

Co tam deszcz, ja chcę śniegu.

peggy pisze...

co z tego ze deszcz jak i tak jest później duszno, caly dzien dzis mi buty schły bo była taka wilgoc ze na nic się zdała ta wysoka tempriczar